Dziecko w Warszawie: w poszukiwaniu skarbów czyli Centrum Pieniądza NBP
Nic nie zapowiadało tego, z czym przyszło nam się zmierzyć.
To był zwyczajny jesienny dzień. Lekki wiatr rozwiewał na chodniku złote liście a słońce nieśmiało przebłyskiwało między chmurami. Ale wyostrzone zmysły Miętusa dostrzegły tajne znaki. Kierując się nimi skręciliśmy w szarą, niepozorną bramę. Przekroczyliśmy drzwi i weszliśmy do innego świata. Spowił nas półmrok. Surowi mężczyźni w mundurach prześwietlili nasze bagaże i sprawdzili, czy nie posiadamy broni. Byliśmy czyści. …
Strych prababci przepełniał zapach kurzu, naftaliny, dojrzewających jabłek i suszącej się u podwały lawendy. Sierpniowe słońce wpadało przez malutkie okno dachowe tworząc na podłodze śmieszne i nierealne cienie. Manekin z babcinym futrem, secesyjne lampy naftowe na starym kredensie, waga szalkowa z dziesiątkami malusieńkich odważników. I stary kufer, a w nim książki i zeszyty szkolne naszych rodziców i dziadków. Nasza tajna letnia kryjówka pełna magii i skarbów.