Browsed by
Kategoria: Miejsca

Tatry z dzieckiem – gdzie zjeść w Zakopanem: legendarne miejsca, które warto odwiedzić

Tatry z dzieckiem – gdzie zjeść w Zakopanem: legendarne miejsca, które warto odwiedzić

Gdzie zjeść w Zakopanem - Bąkowo Zohylina Wyżnio na zewnątrz

Są w Zakopanem miejsca – legendy. Karczmy z prawdziwym góralskim jadłem, w których jedzenie robione jest z sercem. Swojskie gospody z ogniem trzaskającym w kominku, pełne domowego ciepła i autentycznego zakopiańskiego klimatu. Miejsca, gdzie zjeść można najlepszą kwaśnicę, domowe pierogi wypełnione jagodami do granic możliwości, rozpływające się w ustach oscypki czy przepyszne moskole. I gdzie nikt nie patrzy krzywym okiem na Bachory wygrzebujące paluchami co smaczniejsze kąski z zupy, wkładające ręce do (swoich! a nie cudzych!) kompotierek z konfiturą czy pracowicie kruszących kromkę chleba na obrusie.

Czytaj dalej Czytaj dalej

Tatry z dzieckiem – jednodniowe wycieczki po najpopularniejszych dolinach

Tatry z dzieckiem – jednodniowe wycieczki po najpopularniejszych dolinach

– To gdzie w końcu jedziecie na urlop? – zaczepiła Matkę Dociekliwa Sąsiadka.

– Hmmm, może do Zakopanego?

– Do Zakopanego??? Rety, a co tam można robić z dziećmi? Zanudzicie się na śmierć!

Matka niepewnie przełknęła ślinę. Tak, plany wakacyjne posypały się nam w tym roku. Wyjazd nad morze w czerwcu nie wypalił, potem siedzieliśmy wieki u Babci na działce spędzając miło czas na nic-nie-robieniu. W końcu, po gorących dyskusjach, Matka z Ojcem doszli do wniosku, że trzeba jednak Bachorom dostarczyć jakąś rozrywkę. I samemu odpocząć. Po długich analizach wyszło im, że to właśnie w Zakopcu jest najwięcej atrakcji. Nawet gdy pada. A biorąc pod uwagę nasze szczęście, to padać będzie na pewno.

Czytaj dalej Czytaj dalej

Tatry z dzieckiem – gdzie zjeść w Zakopanem

Tatry z dzieckiem – gdzie zjeść w Zakopanem

– O nie! Ja w tym roku na urlopie nie gotuję! – zarzekła od samego początku Matka – Ja też chcę odpocząć.

Tata Chłopców zrobił niepocieszoną minę – to co będziemy jeść? Przecież na tych Krupówkach nie dość, że nic dobrego nie ma, to jeszcze drożyzna straszna.

Matka nieczule wzruszyła ramionami. Trudno, co ma być to będzie. Najwyżej będziemy żywić się hot dogami na stacji benzynowej, a Bachory – słoiczkami. Gdzieś w sobie jednak zaparła się, że dobre i niedrogie jedzenie w Zakopcu znajdzie. I znalazła. I to w samiusieńkim centrum, na Krupówkach.

Czytaj dalej Czytaj dalej

Sensoryczny Labirynt Muzyczny

Sensoryczny Labirynt Muzyczny

Bosa stopa Tediego nieśmiało dotyka włochatej szczotki. Jej włosie delikatnie łaskocze, jest miękkie i miłe w dotyku. Zostaje natychmiast radośnie zdeptane a bose stopy skaczą dalej. Hop i czerwona twarda szczeciniasta wykładzina. Hop i kolorowe śliskie małe kuleczki. Hop, gąbczaste niebieskie lodowce. Hop, czerwone frędzle, które można pomiziać palcami stopy. Ale najciekawsze są małe metalowe kółka, podkładki, klucze. Tedi szoruje nogą po chłodnym metalu i pracowicie próbuje wydłubać choćby jedną, najmniejszą nakrętkę. Na szczęście bez skutku.

Czytaj dalej Czytaj dalej

Wielka Makieta Kolejowa

Wielka Makieta Kolejowa

Wielka makieta kolejowa - cudny miniaturowy świat

Są takie rzeczy, których Matka nie jest w stanie zrozumieć. Dwudziestu spoconych facetów biegających za piłką i milionów przed telewizorami z piwem w dłoniach krzyczące „Dalej! Podaj mu! Co za ofermy! Z prawej go, z prawej! Jest, goooool!”. Jakby ktokolwiek mógł ich usłyszeć. Nabożnej czci jaką Tata Chłopców obdarza starą etażerkę, na której dumnie prężą skrzydła plastikowe samoloty. Co z tego, że
sklejał je 25 lat temu. Nie wolno ich dotykać i już. Wszystkie takie same. Pokryte grubą warstwą kurzu, szare, z małym śmigiełkiem. Można się bawić w „znajdź jedną różnicę” między nimi. Ale Tata potrafi godzinami opowiadać, że ten został skonstruowany przez Iksińskiego i brał udział w takiej bitwie, a ów w owakiej. No i w końcu Miętusiej miłości do pociągów. Ich męski świat, myśli Matka. Mężczyźni, co by nie mówić, to jednak dziwne istoty.

Czytaj dalej Czytaj dalej

Tata pisze: W nurcie iluzji

Tata pisze: W nurcie iluzji

Farma Iluzji

Parowce na Missisipi. Czyjej wyobraźni nie rozpalały sunące po zamglonej rzece statki napędzane wielkimi kołami odpychających wodę na zewnątrz każdej burty? A parostatek z Rejsu? Kiedyś Wisłą, jak na Missisipi, kursowało całkiem sporo bocznokołowców. Dziś pozostaje jedynie pole dla wyobraźni. Choć nie ma tego złego, wszak fantazja jest od tego, aby bawić się na całego!

Czytaj dalej Czytaj dalej