Tata pisze: BEAT THE DRUM!
Festiwal teatru dla dzieci - Take Part in Art #2
Festiwal teatru dla dzieci Take Part in Art - cudowneipozyteczne.pl
Teatralna inicjacja trzylatka
'Jak mam na imię' - festiwal Take Part in Art
Tatry Słowackie z dzieckiem
Popradzki Staw i Szczyrbskie jezioro
Tatry Słowackie z dzieckiem:
Najpiękniejsze trasy widokowe - dolina jaworowa i dolina Białej Wody
Arrow
Arrow
Slider
Tata pisze: BEAT THE DRUM – teatr bębnów, świateł i cieni czyli Festiwal teatru dla dzieci #2

Tata pisze: BEAT THE DRUM – teatr bębnów, świateł i cieni czyli Festiwal teatru dla dzieci #2

Czasem gdy coś jest naprawdę dobre, trudno to opisać bez popadnięcia w kicz albo egzaltację. Czasem gdy coś jest naprawdę dobre, warto oszczędzić słów, żeby tego nie zepsuć. Mimo to spróbuję. Z pełną świadomością, iż słowa nie oddadzą tego, czego doświadczyliśmy.

Tata pisze: teatralna inicjacja trzylatka czyli „Jak mam na imię” – festiwal Take Part in Art

Tata pisze: teatralna inicjacja trzylatka czyli „Jak mam na imię” – festiwal Take Part in Art

Otoczyła nas ciemność doskonała. Z każdej możliwej strony czerń wlewała się w nasze oczy i uszy. Tedi niepewnie wtulił się we mnie. Sekundę później świat zmienił się całkowicie. Na środku, tuż przed naszymi oczyma, ukazała się miękka zielona góra. I stopa. Tańcząca stopa. Świat zaczął wirować, trawa się przemieszczać, a pagórek falować. Zielony dywan zamienił się w lustro wody. Fotelom wyrosły oczy, nogi i ręce. Zaczęły tańczyć. Tak jak tańczył cały ten świat.

Tatry Słowackie z dzieckiem: Popradzki Staw i Szczyrbskie Jezioro

Tatry Słowackie z dzieckiem: Popradzki Staw i Szczyrbskie Jezioro

– Mamooooo, już nie mogę, nie mam sił, nóżki mnie bolą. Weź mnie na ręce. Nie mam siiiiłyyyyy. Jestem malutki, weź mnie na rączki, plosę – płacze mały człowiek i kładzie się w akcie rozpaczy na środku szlaku. Jakieś 2 minuty później, na szycie: – Mamo, popatrz, jestem kangurem. Zobacz jak skaczę! Tak, mój znajomy, który twierdzi, że dzieci mają inne mięśnie do chodzenia i inne do skakania, oraz inny żołądek do jedzenia obiadu a inny do słodyczy, najwyraźniej ma…

Czytaj dalej Czytaj dalej

Tatry Słowackie z dzieckiem: Najpiękniejsze trasy widokowe z małym dzieckiem

Tatry Słowackie z dzieckiem: Najpiękniejsze trasy widokowe z małym dzieckiem

Baba Bena nie mogła się nadziwić. Nasze kanapowe dziecko nagle zaczęło biegać. Wszędzie. Nieustannie. Aż któregoś dnia, odbierając go z przedszkola, spytała krążącego wokół niej kurcgalopkiem Miętusa – co robisz? – Jak to co?!! Trenuję kondycję! Bo jedziemy na wakacje w góry.

Magiczny konkurs z Magicznymi Ogrodami

Magiczny konkurs z Magicznymi Ogrodami

Strych prababci przepełniał zapach kurzu, naftaliny, dojrzewających jabłek i suszącej się u podwały lawendy. Sierpniowe słońce wpadało przez malutkie okno dachowe tworząc na podłodze śmieszne i nierealne cienie. Manekin z babcinym futrem, secesyjne lampy naftowe na starym kredensie, waga szalkowa z dziesiątkami malusieńkich odważników. I stary kufer, a w nim książki i zeszyty szkolne naszych rodziców i dziadków. Nasza tajna letnia kryjówka pełna magii i skarbów.

O tym jak znaleźć szczęście i realizować się w życiu czyli Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek

O tym jak znaleźć szczęście i realizować się w życiu czyli Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek

Gdy Miętus pojawił się na świecie, Matka nie miała bladego pojęcia o wychowywaniu dzieci. Do Bachora nie była dołączona instrukcja obsługi. Ciotki, babki, krewne i znajome pospieszyły z radami. Wszystkie te rady były niezwykle cenne. I wzajemnie sprzeczne. Teoria wyniesiona z lat studiowania psychologii też na niewiele się zdała. Książki mówiły swoje, Miętus robił swoje. Matka nie wiedziała jak zostać idealnym rodzicem. Wiedziała tylko jedno, że chce by jej dzieci były szczęśliwe. I by miały odwagę by iść własną drogą…

Czytaj dalej Czytaj dalej

Share week 2017 czyli o wilku, kaczce i ohanowej gromadce słów kilka

Share week 2017 czyli o wilku, kaczce i ohanowej gromadce słów kilka

Środek nocy. Dom spowity mrokiem i ciszą. Tylko w kuchni, nad dużym drewnianym stołem smętnie świeci żarówka. Dwa kubeczki z niedopitą herbatą, talerzyk z okruszkami po cieście. Regularnie stukają klawisze. Dwójka ludzi, każdy w swoim świecie. Każdy w swoim komputerze. Nagle ciszę przecina gromki śmiech. Tata Chłopców parska herbatą wprost na swój monitor. – Co tam? – pyta Matka. – A nic, nic. Tylko Kaczkę czytam.

Było sobie życie…

Było sobie życie…

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce, siadały sobie dzieci przed telewizorem, w którym były tylko dwa dostępne kanały i z zapartym tchem wyruszały w podróż do wnętrza… człowieka. Zamknij oczy, uruchom wspomnienia, czy ty to widzisz? Krążą sobie dzisiaj po sieci zdjęcia ołówka i kasety magnetofonowej jako test na pokoleniową przynależność. Czy „Było sobie życie” też pozostanie jedynie częścią pokoleniowego doświadczenia? Jest duża szansa, że nawet jeśli, to nie ograniczy się do jednego pokolenia.